O podróżach kamperem w czasach covid-19: wywiad z Bartłomiejem Rysiem

O podróżach kamperem w czasach covid-19: wywiad z Bartłomiejem Rysiem

Kliknij poniżej by przesłuchać w formie podcastu:

W połowie kwietnia 2020 zaprosiliśmy do rozmowy online dziennikarza Polskiego Caravaningu – Bartłomieja Rysia. Postanowiliśmy spytać go o branżę karawaningową w czasach covid-19 oraz o podróżach kamperem po Polsce – bo to właśnie może być alternatywa na wakacje 2020. Dlaczego? Bo naszym zdaniem, podróże kamperem mogą być bezpieczniejsze niż loty samolotem czy nocowanie w hotelach – i tę kwestię również poruszyliśmy podczas wywiadu.

Kim jest Bartłomiej Ryś?

Kuba: Panie Bartłomieju, proszę przedstawić się naszym czytelnikom. 

Bartłomiej: Nazywam się Bartłomiej Ryś, od pięciu lat jestem dziennikarzem magazynu ,,Polski Caravaning”, od sześciu lat prowadzę też własną agencję reklamową. Zajmuję się głównie promocją firm w social mediach i dla wydawnictwa Goldman, które jest właścicielem “Polskiego Caravaningu” i kilku podobnych magazynów. Dołączyłem tam właśnie jako marketer, czyli główna osoba, która zajmuje się wszystkimi social mediami – Facebookiem, Instagramem, Linkedinem i tak dalej. Przy okazji to spowodowało, że narodziła się moja pasja do karawaningu, bo wcześniej nie miałem z tym kontaktu.

Oprócz jakichś wypadów pod namiot z rodzicami to tak naprawdę nigdy nie wiedziałem, z czym się je kampery, przyczepy kempingowe, takie tematy. To się zaczęło jakieś pięć, sześć lat temu i od tego czasu łączę sferę zawodową, czyli dziennikarz, ostatnio też YouTuber, z pasją. Rozwijamy kanał na YouTubie bardzo intensywnie, zresztą wszelkie materiały marketingowe mówią, że YouTube dzisiaj to jest druga wyszukiwarka po Google. Tak naprawdę to tam chcemy trafiać z nowymi materiałami do nowych ludzi, bo misja “Polskiego Caravaningu” to po pierwsze zarabiać kasę, bo wbrew pozorom jesteśmy biznesem i prowadzimy to zarobkowo, a ja muszę coś do garnka włożyć, dwa to fakt, że i nasz wydawca, i my dziennikarze bardzo mocno stawiamy na promocję karawaningu wśród nowych ludzi. Chcemy dotrzeć nie tylko do tych, którzy już tę formę turystyki znają i uprawiają, ale także do nowych ludzi, chociażby dlatego, że “Polski Caravaning” należy do Stowarzyszenia Polska Grupa Caravaningowa i to właśnie ono łączy wszystkie podmioty niezależne. My do niego należymy, nasz wydawca jest wiceprezesem zarządu tego Stowarzyszenia i chcemy właśnie chociażby teraz przez te akcje ze Stowarzyszeniem promować karawaning jako bezpieczną formę turystyki. Wypożyczalnie, kempingi, postoje na dziko to jest zupełnie inny temat niż hotele, przejazdy, samoloty, duże skupiska ludzi, więc w tym kierunku i jeszcze bardziej chcemy teraz zintensyfikować te działania promocyjne, jeżeli chodzi o karawaning w ogóle w Polsce.

Kuba: Dobrze słyszeć, że karawaning to nie jest tylko rekreacyjne hobby, ale może być też pracą, to jest super. Na pewno będziemy chcieli wrócić do tematu, o którym Pan wspomniał, czyli że teraz, w aktualnych czasach kiedy szaleje wirus, może kamper okaże się alternatywą właśnie dla podróży hotelowo-samolotowych i umożliwi unikanie skupisk ludzi. Wracając jednak jeszcze do Pańskiej osoby, udało mi się dotrzeć w internecie do tego, że jest Pan również fanem kabrioletów, to prawda?

Bartłomiej: Tak, bo to się tak zapoczątkowało, że w sumie cabrio chciałem mieć od zawsze, ale dziwnym trafem nie spełniłem tego marzenia. Zawsze wybieram auto praktyczne, czyli żeby było do przewozu ludzi, wygodne, żeby się nie psuło, coś takiego. Myślę, że kabriolet na pewno się pojawi. Przy okazji rozpocząłem też współpracę z Arkiem, którego pozdrawiam, z Fundacji Cabrio Poland. Tam też próbujemy zacieśnić dwa tematy, to też nasz przyjaciel wypuścił projekt Skydancer, czyli pierwszego kampera cabrio, i to jakby wszystko się połączyło w jedną całość, więc tak, karawaning i kabriolety są mi bliskie. 

Kuba: To właściwie wyprzedził Pan moje pytanie, bo chciałem zapytać, czy idealnym kamperem dla Pana jest właśnie ten Skydancer, o którym pisaliście jakiś czas temu w czasopiśmie? On łączy karawaning i cabrio, więc wydaje się tutaj czymś idealnym.

Bartłomiej:  Nie, jestem bardzo wygodny i jeżeli miałbym cokolwiek wybrać… Wiecie, teraz najgorsze, bo powiem, którego kampera lubię, a ci wszyscy inni powiedzą: o, mojego nie wymieniłeś. Jeżeli chodzi o takiego, jak rozmawiamy, w normalnych cenach, 250 000-300 000 złotych, to na pewno byłaby to półintegra i na pewno byłby to samochód pięcioosobowy. Jeżeli natomiast mówimy o takich moich marzeniach karawaningowych, to wybrałbym na pewno jakiegoś olbrzymiego Concorde albo inne Morelo, najlepiej 7,5-tonowe albo jeszcze większe, na kategorię C za półtora miliona euro. Tak że to jest moje takie marzenie, które mam nadzieję, że kiedyś spełnię. Jestem wygodny i lubię luksus. Może to dziwnie zabrzmi, ale jestem bardzo prostym chłopakiem, a z drugiej strony kręcą mnie takie rzeczy bardzo drogie i luksusowe, więc staram się te dwie kwestie połączyć – pokazać, że ktoś, kto ma Morelo i miał kasę, żeby kupić Morelo, nie jest takim, mówiąc bardzo kolokwialnie, bucem, który tu przyjechał zaszpanować swoim kamperem. Jedno z drugim się moim zdaniem nie wyklucza.

zapraszamy na instagram

Kuba:  Okej, rozumiem. Na nas, jak byliśmy na kempingu w Chorwacji, duże wrażenie zrobił Phoenix, to zupełnie inny świat. 

Bartłomiej:  Dom na kołach, prawdziwy dom na kołach.

Kuba: Tak jest. Nawiązując do ostatniego filmu z “Polskiego Caravaningu” – powiedziałeś, że jesteś jedyną osobą w Polsce, która teraz może legalnie jeździć kamperem, dlaczego? 

Bartłomiej: Tak jest, a właśnie dlatego, że mam legitymację “Polskiego Caravaningu” i jeżdżąc kamperem, wykonuje swoje obowiązki służbowe, czyli jestem w pracy. 

Wakacje kamperem jako bezpieczniejsza alternatywa

Kuba:  Tego na pewno można pozazdrościć. No dobrze, wcześniej wspomnieliśmy o karawaningu jako alternatywie dla podróży za granicę, samolotem, czy do kurortów, do hoteli. Chcieliśmy zapytać, czy to jest według Ciebie dobry pomysł, żeby iść tą drogą? Żeby potraktować właśnie kampera jako taką alternatywę, która jest zdecydowanie bardziej bezpieczna? 

Bartłomiej:  Ja Wam powiem na własnym przykładzie. Spotykam się z moją partnerką i mamy łącznie trójkę dzieci, w tym dwójka z nich ma problemy astmatyczne, i jak jechałem po odbiór do firmy, w której robiłem ostatni test kampera, to dla mnie było szalenie ważne, żeby zachować wszystkie standardy bezpieczeństwa i ten cały nagrany film, który też pokazałem na YouTubie, to nie było jakaś ściema czy marketingowy bełkot, tylko rzeczywiście dzwoniąc już tam, domawiając test, mówiłem: “Słuchajcie, możemy się spotkać, jak najbardziej, dwa metry od siebie, żeby kamper był wyozonowany, zdezynfekowany, żeby wszystko było przygotowane. Bo ja chcę wziąć kamper, przyjechać do domu, zabrać swoją rodzinę, spakować ją przy domu do kampera i wywieźć ją na dziko, bez kontaktu z innymi ludźmi”. W ten sposób cały czas obracam się wokół tych samych ludzi, bez kontaktu z innymi. Czytelnicy zarzucali mi na przykład: ,,Jak możesz to promować, skoro są stacje benzynowe?”. Na stacjach benzynowych ja wysiadam, przykładam tylko kartę, zakładam rękawiczki, bo zawsze je mam przy sobie i tankuję bez kontaktu z żadnymi ludźmi, faktura mi przychodzi na maila i koniec.

Słuchajcie, w tym trudnym czasie jechaliśmy też na kemping. Dzwonimy do właściciela: ,,Dobry dzień, czy możemy się rozliczyć tak: my sobie znajdziemy miejsce, staniemy, proszę mi wysłać kwotę i numer konta, ja panu zrobię przelew i proszę mi wystawić fakturę i wysłać mailem”. Ja uważam, że wszystko się da bez kontaktu z innymi ludźmi i spróbowałem tego, po prostu dbając o bezpieczeństwo własne i swojej rodziny. Tak więc uważam, że tak, jest to sposób na podróżowanie i jest to sposób na bezpieczniejsze wakacje. Zawsze w swoich artykułach mówię jedno: wszelkie zakazy, obostrzenia, nakazy nigdy nam nie zastąpią zdrowego rozsądku. Jeżeli przyjedziemy na kemping, mamy 100-metrową parcelę i staniemy na tej parceli, nie będziemy dotykać innych rzeczy, to nie widzę problemu, żeby stanąć i być bezpiecznym, ale jeżeli przejedziemy na to pole, przywitamy się z właścicielami, złapiemy za klamkę do sanitariatów, nie zdezynfekujemy rąk i potem na przykład siądziemy do grilla i przygotujemy tymi samymi rękoma nasz obiad, to przepraszam, ale to jest kwestia naprawdę zdrowego rozsądku, a wierzę w to, że karawaningowcy są zdroworozsądkowi i dlatego myślę, że akurat ta forma turystyki może wypalić, może się udać bez zbędnego narażania się na zarażenie.

Karawaning w czasach covid-19

Kuba:  Wspomniał Pan o czymś takim, że nawet jeśli przyjechał Pan na kemping, gdzie nie było założonej możliwości, że można się rozliczyć na odległość, to sam Pan to zaproponował i takie coś zostało zaakceptowane, to jest super wiadomość. Dobrze wiedzieć, że można wyjść samemu z taką inicjatywą i że właściciel kempingu może się na to zgodzić, myślę, że to jest dla obu stron korzystne. Nam również się wydaje, że to może być na ten rok rozwiązanie. Mimo że się mówi, że branża turystyczna aktualnie leży, to może być jakiś plus dla karawaningu. Na pewno jest to jakaś bezpieczniejsza alternatywa. Jak już jesteśmy przy tematach z tego roku, to jak Pan sądzi – chociaż to są pewne spekulacje – jaki ten rok będzie dla karawaningu, dla sprzedaży, dla wynajmu? Jest to rok bardzo nietypowy, rok pełen niespokojnych sytuacji i nieszczęść. Czy ma Pan jakieś spekulacje, jaki ten rok może być dla naszej branży?

Bartłomiej:  Ja mam twarde dane i analizę, to, co wynika z rozmów z właścicielami kempingów. Tutaj, gdzie rozmawiamy – nadaję teraz z nadmorskiego Campingu Alexa – codziennie mam kontakt, słyszę, jak wygląda sprawa rezerwacji. Bardzo dużo ludzi dzwoni i rzeczywiście zastosowało się do tej akcji ,,Zmień termin, nie odwołuj”. Zagraniczni turyści, którzy rozszerzają sezon, czyli tak od kwietnia do czerwca, potem od września do końca października, dzwonią dzisiaj z prośbą – mieli przyjechać w kwietniu, ale niestety nie mogą. Oni proszą o przełożenie na październik, listopad bez zwrotu zadatku. Polski klient dzwoni i pyta się: ,,Ja chyba nie dam rady w ogóle w tym roku przyjechać, bo chodzi o urlopy, bo teraz wykorzystuję urlop na siedzenie z dzieckiem. Proszę przełożyć mi tę rezerwację na 2021 rok”. Z drugiej strony zagraniczne kempingi. Dzisiaj jestem na bieżąco, w tym momencie, kiedy rozmawiamy, we wtorek 14 kwietnia, jestem na bieżąco. Widziałem, że Chorwacka Izba Turystyki ze względu na bardzo małą liczbę zachorowań przygotowuje się mocno do tego, żeby od pierwszego czerwca uruchomić przyjmowanie gości na kempingach. Jednocześnie, co jest szalenie ważne, Chorwacja przygotowała budżety marketingowe na promocję swoich miejsc, kempingów. Jeżeli Chorwacja stworzy wokół siebie taką otoczkę ,,bezpiecznego kącika karawaningowego”, to zobaczycie, że tam pojadą setki, tysiące osób, karawaningowców i wydadzą tam miliony euro i Chorwacja wyjdzie z tego obronną ręką. Włosi – a jak wiemy, tam ta liczba zachorowań i szeroko pojęty kryzys są największe – też podchodzą do tego tak, że od pierwszego maja do pierwszego czerwca postarają się zrobić wszystko i przygotować pola tak, żeby móc już przyjąć kolejnych gości. Więc ja jestem jednak optymistą i z optymizmem patrzę na to, jak będzie wyglądał ten sezon. Nie chcę się też wtrącać w politykę, bo nie moja w tym rola, natomiast bardzo dużo będzie zależeć od dalszych działań rządu, od tematów związanych z zagranicą, z otworzeniem działalności, bo na chwilę obecną kempingi nie mogą świadczyć działalności, bo mają zakaz najmu krótkoterminowego i ja występowałem w tej sprawie do prawnika, to tyczy się również pól kempingowych. Przyjmijmy jednak sytuację, że nie odbędą się wakacje, ale przyjdzie wrzesień i we wrześniu będziemy mogli pojechać, to dlaczego nie odwiedzić polskich kempingów we wrześniu, październiku, listopadzie? Zorganizować spotkania, grille, załadować trochę gotówki w te polskie kempingi, bo ludzie sobie nie zdają sprawy z tego, jak gigantyczne koszty są związane z utrzymaniem pola kempingowego. Moi przyjaciele Camp4u w Siechnicach koło Wrocławia, ja tam od początku byłem przy budowie tego pola. Wiem, ile kosztowała budowa pola, ile kosztowało przygotowanie terenu. Sam jestem przedsiębiorcą od pięciu lat, wiem, ile kosztuje utrzymanie pracownika na polu, na którym macie zakaz wynajmu czegokolwiek i wszystkim gościom musicie odmówić. Przychody zero, zyski zero, a koszty te same, stałe, niezmienne. Można odliczyć koszty prądu i wody, bo jednak to nie schodzi, ale są koszty stałe pokroju leasingu, wypłat dla pracowników, bo co, zwolnimy teraz pracowników? No nie zwolnimy, bo nie wiemy, kiedy sytuacja wróci do normy i my wtedy tych pracowników będziemy potrzebowali i co wtedy zrobimy? To jest bardzo skomplikowana kwestia. Jestem jednak optymistą i mam nadzieję, że jednak coś się ustabilizuje albo że właśnie karawaning, wracając do poprzedniego pytania, stanie się właśnie taką bezpieczną formą podróżowania i jak będziemy mogli gdzieś jechać, to ludzie jednak wybiorą właśnie kempingi. Niekoniecznie przyczepą, kamperem, ale może namiot albo wynajem domków. Zobaczymy, jak to będzie, przyszłość jest bardzo niepewna i sytuacja zmienia się z tygodnia na tydzień, bo codziennie czytamy o jakichś nowych zaostrzeniach, codziennie czytamy o nowych regulacjach, ale sytuacja na polskich polach kempingowych jest dramatyczna, to też trzeba przyznać. Przetrwają, brutalnie mówiąc, ci najsilniejsi, bo tylko ci najsilniejsi mają odpowiednie zasoby finansowe, żeby nawet jeśli sezon się nie odbędzie, po prostu przetrwać, biednie, bo biednie, ale przetrwać, a Polskie filmy, nie tylko z branży kempingowej, najczęściej mają zapasu pieniędzy na trzy miesiące do przodu. Bez żadnych zysków, bez żadnych dochodów. Mam nadzieję, że będzie okej. 

Czy Polska jest gotowa na podróże kamperem?

Kuba: Jasne, też mamy taką nadzieję. Rzeczywiście tutaj solidna poduszka finansowa może pomóc przetrwać biznesom, a na taką porządną poduszkę stać najczęściej tych największych. Też patrzymy optymistycznie w przyszłość. Będzie, jaka będzie, mamy nadzieję, że będzie po prostu jak najlepiej. Gotowi na najgorsze, liczymy na najlepsze. Natomiast przez tę całą sytuację może się okazać, że Polacy zamiast wyjeżdżać na kempingi na przykład na południe Europy, będą chcieli – oprócz tego, że częściowo tak jak Pan mówił, Chorwacja poprzez odpowiedni marketing i przygotowanie może zabłysnąć – ale może być też tak, że Polacy będą chcieli zostać jednak w Polsce. Czy Polska i polskie kempingi są gotowe na podróżowanie kamperem, namiotowanie, jeżdżenie z przyczepą? 

kamperem na mazury
Nasza podróż w majówkę nad jezioro Śniardwy, Mazury

Bartłomiej:  Ja w ogóle uważam, że Polska jest piękna, bo jest bardzo różnorodna. Mamy góry, miasta, morze, jeziora. Jest bardzo dużo miejsc, gdzie można pojechać. Podlasie całe zwiedzić. Problem na przykład z Podlasiem jest największy, że tam nie ma pól kempingowych. Piękne Podlasie, i co? I nic się nie dzieje. Z drugiej strony Półwysep Helski, piękny Półwysep Helski, dużo surferów, ale tam ustawienie przyczepy kempingowej to koszt 30 000-50 000 złotych  za sezon, niesamowita dla mnie kwota. I co dostajemy? Ścisk taki, że dwie przyczepy stoją bardzo blisko siebie. Znam też tematy związane ze stanem technicznym tych przyczep i niech tam będzie jedna awaria w postaci wycieku gazu, to będzie największa tragedia karawaningowa w tym kraju. Naprawdę ścisk, brzydkie kempingi, nie oferujące nic poza atrakcyjnym miejscem. Dla mnie to nie tędy droga. Z drugiej strony objechałem polskie morze, objechałem chociażby te najbardziej znane, polecane kempingi, ale też zaliczyliśmy z moim operatorem takie, że jak widzieliśmy fajny znak to wjeżdżamy, zobaczymy, jak tam jest i naprawdę większość kempingów jest po prostu okej. Są miejsca, które się wyróżniają na plus, ale są miejsca, które dzisiaj oferują dosłownie wszystko, czyli ładne parcele, ładne podłączenie do wody, dużo atrakcji dodatkowych. 

Wjeżdżając na na niektóre pola kempingowe, płacąc opłatę, która jest też niemała, bo to jest na przykład w sezonie wysokim 120 czy 150 złotych, ludzie się łapią za głowę, mówią: ,,przecież ja za pokój mniej zapłacę”. Ale z drugiej strony wjeżdżając na pole kempingowe, mamy przestrzeń dla siebie i wszystkie dostępne atrakcje są też w cenie. Ja znalazłem na polskich polach baseny, gigantyczne place zabaw, jakieś tam boiska do piłek, do piłki siatkowej, bezpośrednie zejście do morza. To wszystko też kosztuje. W głębi kraju, na polach, które odwiedzałem, uważam, że większość z nich jest okej. Kwestia jest zawsze taka, że trzeba poszukać tych naprawdę prawdziwych kempingów. Teraz taka anegdota, szybkie porady prawne od Bartka: jeżeli widzicie słowo “kemping” bądź “camping”, wiecie, że to pole spełnia określony standard. To jest tak jak z hotelem. Hotel musi być “hotel”, ale często na pewno widzieliście gdzieś “hotelik” albo “pole namiotowe” i wtedy możemy mieć podejrzenia, czy już rzeczywiście to miejsce spełnia określony standard czy nie. Natomiast ja odwiedzając stricte kempingi, uważam że to jest jak najbardziej okej, ale w dzisiejszych czasach uważam też, że bardzo dużą robotę robią opinie zostawiane w Google czy na Facebooku, wystawiane w social mediach. Na tej podstawie można wybrać fajne miejsce, ale jeżeli ktoś szuka pięknie położonego, 5-hektarowego pola kempingowego na Mazurach, zlokalizowanego tuż nad samym jeziorem, z własnym slipem, z wodowaniem łódki, z dostępem do wody, opróżnianiem nieczystości i chce za to zapłacić 50 złotych za dobę, no to sorry, ale nie.

Albo szukamy taniego pola, na którym są podstawowe sanitariaty, jakieś podłączenia do prądu, wody, albo szukamy wypasionego kempingu, ale za to też odpowiednio płacimy. Ja nie chcę narzekać na moich czytelników, ale wielokrotnie się z tym spotykam. Wejdźcie na grupę “Polski Caravaning Nasza Społeczność” i poczytajcie, jakie tam ludzie wrzucają rzeczy. “Mam działkę, zastanawiam się, czy zbudować na niej kemping” i ludzie piszą sto komentarzy: “Niech będzie to, niech będzie to, ale tanio i żeby nie przekroczyło 50 złotych za dobę postoju”. Tak się nie da, koszta stałe są tak wysokie, że musimy mieć odpowiednią cenę. Pamiętajmy, że to jest biznes. Nikt nie prowadzi pola kempingowego pro bono. Na tym trzeba odpowiednio zarobić. Dlaczego kempingi w zeszłym roku podniosły tak bardzo wszystkie opłaty za prąd? Ludzie pytali: “Gdzie za prąd, co się dzieje? 20 złotych za prąd?”. No bo ceny prądu tak wyskoczyły w powietrze, że szok. Poza tym ludzie przyjeżdżają z ładnym kamperem, instalacją gazową gazową w pełni sprawną i cyk, wtyczka i sprawdzamy, ile farelek podłączymy pod jedną wtyczkę, żeby gaz oszczędzać, bo skoro płacę za prąd, to trzeba oszczędzać gaz. No tak to nie działa. Zobaczcie przykład Camp66 w Karpaczu. Bardzo fajne pole kempingowe, polecam. Oni piszą wprost, oszczędzajcie prąd, bo w innym przypadku będziemy musieli podnieść ceny, oszczędzajcie wodę, bo w innym przypadku będziemy musieli podnieść ceny. To nie jest tak, że pole kempingowe ma target, to jest koszt stały, który trzeba pokryć i koniec.

Weronika: Tak jak Kuba mówił, nie mamy dużego doświadczenia jeśli chodzi o polskie kempingi. Jakie koszty trzeba ponieść, udając się na kemping w naszym kraju? Rozumiem, że osobno płacimy za miejsce, za prąd i za osobę, tak? Czy może Pan mniej więcej określić ceny dla wyjazdu kamperem dla całej rodziny na kemping w dobrym standardzie?

Koszt nocowania na polskim kempingu

Bartłomiej: Zapytam właścicielki o ceny w sezonie wysokim, akurat jest obok mnie. Moniko (zwraca się do właścicielki kempingu), jaka to jest cena dla kampera w czasie lipiec/sierpień, jak to jest z opłatą dzienną? 


Pani Monika odpowiada: 34 złotych za dwie osoby, w zależności od tego, czego potrzebujemy, doliczamy 40 złotych za kamper z możliwością podpięcia prądu lub bierzemy opłatę za parcelę. Przykładowo – parcela w pierwszej linii od morza kosztuje 90 złotych za dobę, miejsce z możliwością przyłączenia wody i odpływu na stałe to jest 85 złotych, to są bardzo duże parcele do 100 m2.

nad morze kamperem
kamperem nad morze!

Bartłomiej: Zatem można liczyć koszty za dobry kemping w granicach ok. 70-130 złotych za dobę za całość w zależności od miejsca, jednakże objeżdżając polskie kempingi, miałem okazję zobaczyć ceny naprawdę różnorodne w zależności od standardu. Podejście właściciela pola, kwestia tego, czego kto poszukuje. Jeśli jadę sam z partnerką, to potrzebujemy miejsca, gdzie możemy spać, postawić grilla i chcemy za to płacić np. 60 złotych i jest okej. Jeśli przyjeżdżam z dziećmi, chcę wtedy, by i lokalizacja, i atrakcje były na fajnym poziomie i wtedy płacę więcej. To jest właśnie fajne w karawaningu, że mamy wybór. A wiecie, jak nie chcemy jechać na pole kempingowe, to zawsze możemy jechać na dziko, miejscówek w Polsce mamy mnóstwo, a nie mamy jeszcze na szczęście w zakazu biwakowania na dziko, dlatego to jest super. To jest właśnie możliwość wyboru miejsca, ale też tego, czy chcemy spać w przyczepie, w domku, pod namiotem, a może w kamperze lub z boxem dachowym, Morelo czy Phoenix. Wolność, kompletna wolność. 

Kuba: Tak, to jest zdecydowanie wolność i za to właśnie kochamy karawaning. Dziękujemy za dokładne podanie cen! Będziemy mieć też w pamięci Camping Alexa w Chłapowie koło Władysławowa. 

Weronika: Mamy zamiar, jak tylko będzie można już swobodnie podróżować po Polsce, przyjechać właśnie nad morze, więc może wylądujemy właśnie tam! 

Bartłomiej: Tak jak mówię, pamiętajcie, że w innych częściach kraju są pola, które są naprawdę fajne, warte polecenia, np. na Mazurach – Pajda Mazur, nie tylko z polem namiotowym, ale też z domkami na wodzie, które można wynająć, super sprawa. Gdy jeszcze mieszkałem w Kaliszu, gdzieś na Jeziorskiem, znalazłem super kameralny kemping ze slipem do motorówki, a że sam uwielbiam jazdę na skuterach wodnych, to szukam takich właśnie miejsc. Piękne pole, pośrodku niczego, fajne, nowoczesne, bez atrakcji, ale w takim miejscu – po co? Tak że widzicie, jaką różnorodność można znaleźć. Aczkolwiek niestety można też się nadziać na bardzo kiepskie pola. Wspominam podróż do Słowacji i Czech, gdzie po drodze postanowiliśmy przenocować na jednym z kempingów pod Zakopanem. Zostawiliśmy tam dużo pieniędzy, a było tam po prostu brzydko, wylew do toaletki chemicznej polegał na małej dziurze, gdzie wszystko się wylewało (nie wspominając o zapachach), no wrażenia pierwsza klasa. Problemem był też prąd, który wybijał po podłączeniu samej lodówki i oświetlenia. Za to wszystko zapłaciliśmy ponad 100 złotych – sorry, lokalizacja super. Trzeba też pamiętać, że jest dużo rzeczy związanych z prawem co do pól kempingowych. Warto podkreślić, że zanim ocenimy jakieś miejsce, można podejść do właściciela i po prostu powiedzieć mu: “Wie Pan, kiepskie jest to pole, dlaczego tak jest?”. 

W odpowiedzi usłyszymy, że jest problem albo z dzierżawą, z krótkoterminowymi możliwościami przedłużenia dzierżaw, niepewność samej dzierżawy. Część pól należy też do ośrodków sportu i rekreacji, a tam, gdzie w grę wchodzi polityka i dziesiątki procedur, tam też nie jest łatwo. Ta struktura kiepskich, fatalnych kempingów jest kiepska ze względu na właściciela, a czasem po prostu na ograniczenia nałożone na tego właściciela, niestety. 

Karawaning nad morzem ale nie tylko…

Kuba: Mówimy cały czas o kempingach i skupiamy się głównie na tych nadmorskich. Jak to wygląda w reszcie kraju? Czy można jechać w góry, na mazury, w Bieszczady? Wydaje się jednak, że głównie dzieje się to wszystko nad morzem, a przecież to nie jedyna wakacyjna część naszego kraju. 

Bartłomiej: Kwestia jest taka, że kempingi nad morzem to jest inny świat, inne pieniądze, inne zarobki, inna liczba gości. Między innymi samo to, że od czerwca do końca sierpnia oni zawsze mają wszystkie terminy zarezerwowane, a w pozostałej części kraju już tak kolorowo nie jest, niestety, natomiast jest bardzo dużo kempingów, na które można pojechać. Główne kempingi w Polsce są zlokalizowane w okolicach zbiorników wodnych, Polski klient po prostu lubi w takie miejsca jechać, on lubi mieć akwen, gdzie może połowić ryby czy się wykąpać. Takich miejsc znajdziemy w Polsce naprawdę dużo. Jeśli chodzi o braki w polskim karawaningu, moim zdaniem zdecydowanie zimowy karawaning. Brakuje mi podstawowych Stellplatzy lub prostej infrastruktury karawaningowej w górach, tam, gdzie można wyskoczyć na narty. Gdy mieszkałem we Wrocławiu, blisko miałem do Zieleńca – osiemdziesiąt kilka kilometrów na Czarną Górę, chyba 90 kilometrów, dwa duże resorty, zarabiające duże pieniądze, a nie chcą one postawić ani jednej, prostej kolumny serwisowej, na której moglibyśmy zapłacić np. kartą za wjazd, pobór wody, wypłukanie toaletek chemicznych. Ludzie z zagranicy, np. z Czarnogóry, wysyłają zdjęcia, gdzie stoi 20 kamperów na parkingu pod stokiem, każdy przyjeżdża z rodziną, każdy kupi karnet i pójdzie do restauracji coś zjeść. To jest świetny klient, a polskie góry w takie coś w ogóle nie inwestują, nie ma czegoś takiego. Pojedziemy do naszych sąsiadów – Słowacji czy Czech i tam jest już zupełnie inaczej. Jedyne, czego mi brakuje w naszym kraju, to właśnie tych zimowych miejsc karawaningowych. Jednakże wracając do odpowiedzi, czy Mazury czy Bieszczady – tam buduje się teraz świetny kemping Energetyk, fajne miejsce warte odwiedzenia, polecam sprawdzić. Natomiast jeśli chodzi o Mazury, to też świetne miejsce na kemping. Również dobrze wspominam np. Campus Domasławice na terenie Doliny Baryczy, Camp4u, już przeze mnie wspomniany, Dolny Śląsk – super. Z drugiej strony na samym Śląsku słyszałem natomiast, że infrastruktury kempingowej jeszcze nie ma. Oprócz tego generalnie każdy rejon Polski można ze spokojem odwiedzić. Ostatnio zakochałem się np. w Kaszubach. Podróżuję po Kaszubach i jest tam mnóstwo świetnych ścieżek rowerowych, cisza, spokój, jest też nieco taniej niż na Mazurach, gdzie dosyć dużo osób przyjeżdża z Warszawy i wymusza te duże wydatki na Mazurach. Kaszuby natomiast – świetna sprawa. Polskę zwiedzić można dookoła i wszędzie znajdziemy fajne miejsca. 

postój przy autostradzie kamper
Postój przy polskiej autostradzie

Kamperem po Polsce

Kuba: Mamy już w takim razie tyle poleceń, że możemy ze spokojem jeździć dwa lata po Polsce i testować! A czy nie trzeba się obawiać tego, że wyjedziemy w Polskę i na przykład nie będziemy mieć gdzie opróżnić toaletki? Na stacjach ta infrastruktura nie jest jeszcze tak rozwinięta jak na przykład w Niemczech. Czy należy się tego obawiać i czy nie stresuje to podróżujących w kamperach? 

Bartłomiej: Ja nie wiem, dlaczego hotele czy stacje benzynowe nie inwestują w taką infrastrukturę, tak jak jest to w słusznie przez Ciebie wspomnianych Niemczech – tam rzeczywiście to jest. Tam z drugiej strony sprzedaje się rocznie 40 000 nowych pojazdów kempingowych, a w Polsce 500. Różnica w proporcji rynku jest gigantyczna. Prowadzenie pola kempingowego pod kątem ekonomicznym jest trudne, bo się zarabia przez trzy miesiące, a potem nie ma gości. Patrząc na kempingi otwarte przez cały rok w Polsce – ich jest naprawdę jak na lekarstwo. Przecież nowe kampery są do całorocznej podróży doskonale przygotowane. Ostatnio z Moniką wzięliśmy przyczepę z 2006 roku i ona już świetnie nadawała się do całorocznego jeżdżenia.  Dlaczego brakuje tego typu kempingów? Trudno mi powiedzieć, nie wiem, czy samorządy nie chcą do końca inwestować? Niby infrastruktura się cały czas rozwija, ale następuje to bardzo powoli. Może to jest właśnie ta kwestia skali, a może kwestia niezrozumienia potrzeb karawaningowca, a może jest to jeszcze taka naleciałość z komuny, chociaż nie do końca o to mi chodzi, gdzie jednak kemping to jest coś tańszego, nieciekawego, to nie jest fajna forma turystyki.

Gdy pierwszy raz np. moich znajomych zabrałem do Chorwacji na wypasiony, pięciogwiazdkowy kemping, szczęka im opadła. Nie wiedzieli, że kemping może tak wyglądać. Może to jest kwestia tej nauki, stereotypów. Ja Wam powiem tak: toaletę chemiczną opróżniam często na MOP-ach przy autostradach, tam można znaleźć zrzutki dla autobusów. Często zatrzymujemy się na stacjach, gdzie jest kurek z wodą. Ja wyznaję taką praktykę: podchodzę do obsługi stacji i pytam, czy mogę gdzieś opróżnić toaletę chemiczną, oni najczęściej wskazują toaletę zwykłą i proszą, by tam to opróżnić. Nie mam problemu, by potem kupić na tej stacji hot-doga czy kawę w formie podziękowania, uważam, że w ten sposób można się promować. Ostatnio nasz wydawca, chwała mu za to, puścił nasz “Polski Caravaning” na stacjach BP i Lotos i uważam, że to też jest taki pierwszy krok do tego, żeby wprowadzać stacje w świat karawaningu. Pojedziecie do Niemiec, każda stacja ma szyld, a pod nim z sześć magazynów karawaningowych do wyboru, tam się nikt nie pyta, czym jest karawaning, bo tam każdy to wie. Może dzięki temu, że my weszliśmy na te stacje, te dwie sieci pójdą w budowę nawet prostej infrastruktury. Ja po prostu czasem bym chciał, by wyszło odgórne zalecenie: traktujcie karawaningowców miło, choć z drugiej strony jak karawaningowiec przyjeżdża i tankuje wodę, to niech zostawi chociaż to pięć złotych w postaci zakupu kawy czy hot-doga, chociaż tego jest jeszcze mało. Osobiście podróżując, nie mam z tym żadnego problemu. Jak przyjeżdżam na kemping to pytam: “Dzień dobry, mogę zrobić u Pana serwis kampera?”. Oni mówią: “Okej, daj Pan dychę”. Ja mówię: “Okej”. Daję dychę, opróżniam toaletę, płuczę nieczystości i wyjeżdżam. I to też jest mój sposób na podróżowanie. 

Kuba: Okej, czyli z tego co Pan mówi, generalnie podróżując po Polsce, warto się nastawić na komunikację z ludźmi, czy to na stacjach, czy podjeżdżając do kempingu. Wszystko da się załatwić, tylko trzeba podejść i porozmawiać, a najlepiej dać też coś od siebie. Z moich pytań to właściwie wszystko, Weronika?

Podróż kamperem – drogo czy tanio?

Weronika: Ja bym chciała się jeszcze odnieść do tego, co Pan powiedział, czyli że karawaning jest odbierany jako coś gorszego, mniej luksusowego. Powiem może, jakie jest nasze doświadczenie a propos zbierania opinii na ten temat. Kuba, musisz przyznać, że raczej doświadczenie mamy takie, że większość osób nam powiedziała: “O Boże, ale kamperem to tak strasznie drogo, tak drogo, że my o tym wcale nie myślimy” i ja tak też wiele lat myślałam, nie będąc w ogóle związana z tematem. To zawsze było odległe marzenie i koniec. W końcu jednak sama postanowiłam zorganizować taką podróż i okazało się, że za takie pieniądze takich wakacji all inclusive, jakie mieliśmy, nie miałabym nigdy, szczególnie biorąc pod uwagę, jak wiele miejsc zwiedziliśmy. 

Bartłomiej: Ja mam podobne odczucie, sporo jeżdże kamperami, ale zawsze we wrześniu rezerwuje sobie dwa tygodnie na swój wyjazd. Raz byliśmy w Chorwacji, raz w Albanii. Do Chorwacji jeżdżę z tego względu, że szukam dobrej pogody. Jak jadę tylko dwa tygodnie w roku i stricte rezerwuje ten czas na urlop, to naprawdę, a jestem też leniwy, chcę poleżeć na plaży i chcę, żeby świeciło słońce i nie było deszczu. I dlatego jeżdżę do Chorwacji, chociaż Chorwacja zrobiła się droga i to jest fakt. Natomiast jak my jedziemy na dwa kampery, bo zawsze jedziemy na dwa kampery i w każdym kamperze jest po pięć osób, jedzie fajna, młoda ekipa i rozdzielamy koszty paliwa, pobytu na pięć osób. Może operujmy na liczbach, liczb się nie boję. Ostatni mój wyjazd do Chorwacji na dwa tygodnie, i to taki na wypasie, wynajmowaliśmy skutery wodne, jedliśmy w knajpkach, restauracjach, to mnie wyszedł taki wyjazd z przejazdem, winietami, itp. 6000 złotych na parę. Więc uważam, że to nie jest na pewno drogi biznes, a przyjechaliśmy wszyscy z podróży wybawieni po pachy.

I zaznaczam, to też nie jest tajemnicą, że ja kampery otrzymuję w ramach umów barterowych i nie płacę za wynajem, ale teraz jestem na etapie zakupu kampera dla siebie i też celuję w coś nowego, kwota zakupu rzędu 250 000 złotych przeraża, natomiast ja użytkuje kampera przez cały rok. Pojadę nim na urlop, na weekend, na narty, na ryby, bo mam dość wszystkiego i się pakuję i jadę. Korzystam przez niego przez cały rok i ta rata leasingowa, bo oczywiście kupując kampera, biorę go w leasing (choć niektórzy mówią, że jak leasing to kamper nie jest Twój tylko banku, no a ja mówię: to raty leasingowe się same płacą?). Patrząc na miesięczną kwotę leasingu i na sposób wykorzystania, no to sorry, ale jednak uważam, że to jest rzeczywiście droższa forma podróżowania, oczywiście, bo można jechać osobówką na domki i zapłacić taniej czy na jakieś apartamenty, ale jednak mogę stanąć sobie tu, stanąć sobie tam, mogę, co chcę. Opowiem Wam taką sytuację. Siostra mojej Moniki urodziła malucha w tych trudnych czasach koronawirusa, maluch miał jakieś powikłania i musieli przetransportować go na operację do Zabrza, na szybki zabieg helikopterem. Rodzice bardzo szybko podstawili siostrze kampera. Po pierwsze, żeby mogła się tam wyspać, po drugie, żeby była blisko dziecka, żeby była cały czas przy szpitalu, a po trzecie, żeby malucha można było przetransportować z Zabrza do Chłapowa. Zobaczcie, wykorzystanie kampera jest bardzo duże, bardzo wszechstronne. Ja też pracuję zdalnie i to dla mnie też jest przyjemne, że można połączyć sposób pracy zdalnej z wypoczynkiem, urlopem. Spektrum możliwości jest naprawdę duże i ja uważam, że za to spektrum, za wolność wyboru, warto zapłacić tyle pieniędzy. A przecież nie trzeba kupować nowego samochodu, kampery bardzo dobrze trzymają ceny, więc dziś wykładając nawet 100 000 zł, czyli mniej niż połowę nowego, można kupić bardzo fajną, wydajną jednostkę, którą będziemy podróżować wszędzie. To jest moje zdanie, tak to wygląda. Natomiast karawaning był droższy, będzie droższy, koniec kropka. Nie ma na ten temat dyskusji. 

Wolność wyboru

Weronika: To może opowiem naszą historię. W zeszłym roku jechaliśmy do Chorwacji, dwa tygodnie wolnego w ciągu roku, to chcieliśmy mieć pogodę. Jedziemy i patrzymy na pogodę – przez trzy dni deszcz, no to szybka zmiana planów, pojechaliśmy do Włoch, przeczekaliśmy trzy dni…

Kuba: Po drodze jeszcze San Marino wpadło.

Weronika: Tak, jeszcze San Marino zwiedziliśmy, czego nie było w ogóle w planach, to jest ogromna zaleta. Porównując to cenowo – przy zakupie wakacji, opłatach za hotel, samolot, pensjonaty to takiej możliwości nie mamy. 

Solidarność karawaningowców

Bartłomiej: Ja bym chciał jeszcze zwrócić uwagę na coś niepopularnego, co może będzie w przyszłości wykorzystane, ale to jest moja opinia, moja prywatna, żeby nie było, że jestem dziennikarzem “Polskiego Caravaningu”, tylko mówię jako Bartłomiej Ryś. W karawaningu nie istnieje coś takiego jak zazdrość, spotykamy się na przeróżnych zlotach, na które przyjeżdżają przyczepy za 5000 i za 500 000 złotych, i wszyscy ludzie siedzą w jednym rządku, np. na zlocie w Nadarzynie, tym największym w Polsce, wszyscy siedzimy razem, pijemy, za przeproszeniem, wódkę, jemy, opowiadamy sobie o podróżach i nieważne, czy ktoś ma telewizor, czy ma antenę satelitarną, czy ktoś kupił siedzenia w IKEA czy w Decathlonie, czy sklepie karawaningowym – wszyscy siedzą razem. Jeśli ktoś nie pojmuje tej zasady, jest zazdrosny, bo jest zazdrosny i tyle, to nie powinien uprawiać tej formy turystyki, nie pasuje po prostu do niej. Tu wszyscy jesteśmy jesteśmy równi, wszyscy się spotykamy, nieważne, kto się czym zajmuje, ile zarabia, ile ma na koncie, łączy nas wspólna pasja jak np. motocyklistów. Wiele lat jeździłem na zloty motocyklowe, mimo że sam nigdy chyba nie prowadziłem motocykla. Tam widziałem ich pasję i było tak samo. Motocykle nowe, stare, używane, te za 100 000, za 50 000 i za 5 000 złotych. Po co Ci antena satelitarna za 8000 złotych? Bo mam na to ochotę, bo chce posiedzieć sobie i ją oglądać, i co Ci do tego. Ci ludzie, którzy nie zazdroszczą i cieszą się z tego co mają, powinni należeć do grona karawaningowców i tyle. A jeżeli ktoś komuś zazdrości, kto ile pieniędzy wydał, to hotele na niego czekają, w aktualnej sytuacji na pewno chętnie ich przyjmą. Tyle, takie jest moje prywatne zdanie. 

Kuba: Świetnie, dobrze to słyszeć. Mam nadzieję, że w Nadarzynie się spotkamy kiedyś. Jeszcze może spytamy, czy Chorwacja jest Pana ulubionym krajem karawaningowym?

Bartłomiej: Bardzo lubię Chorwację, bo jest piękna, niestety jest droga. Wybrałbym natomiast Albanię. Albanię bardzo ciepło wspominam, bardzo chce tam wrócić, każdego lata myślę, żeby tam wrócić ze względu na ceny, klimat, ludzi, i nie tak duży poziom zmanierowania, który jest w Chorwacji. 

Kuba: Dobrze, dziękujemy bardzo za to doświadczenie, którym Pan się z nami podzielił, a nam go jeszcze trochę brakuje. To było super, o czym Pan mówił, możemy powiedzieć jeszcze tylko tyle, że zapraszamy na stronę PolskiCaravaning.pl, zapraszamy też na naszą stronę PodrozowanieKamperem.pl, dziękujemy.

Bartłomiej: Ślicznie dziękuję, trzymajcie się, powodzenia, oby wszystko dobrze się skończyło, obyśmy jeszcze w te wakacje jeszcze gdzieś pojechali. 

Kuba i Weronika: Do zobaczenia! 

Dodaj komentarz